Liczenie kalorii
Dieta,  Zdrowie

POWÓD NR 3

Mamy nadzieję, że po przeczytaniu naszych wcześniejszych artykułów już wiesz, że aby przejść na dietę nie musisz mieć więcej czasu. Również liczymy na to, że już jesteś po analizie i wiesz czy warto czy nie warto wybrać się do dietetyka o czym pisałyśmy tutaj.

Dzisiaj rozprawiamy się z kolejnym dylematem.

NIE UMIEM LICZYĆ KALORII

Każdy kto chciał się kiedyś odchudzić usłyszał, „musisz liczyć kalorie”, „wylicz sobie zapotrzebowanie kaloryczne”, „bez deficytu kalorycznego nie da rady”. Większość osób po przeczytaniu kilku wpisów o tym jak liczyć kalorie, jest jeszcze bardziej przerażona całą sytuacją odchudzania. Spójrzcie na ten zapis, a sami się przekonacie:

KALORIA

Definiowana jako ilość ciepła potrzebna do podgrzania, pod ciśnieniem 1 atmosfery, 1 g czystej chemicznie wody o 1 °C od temperatury 14,5 do 15,5 °C.

No i pozamiatane. Spróbujmy prościej: To jednostka ciepła, która oblicza ILE ENERGII przeciętnie ludzki organizm, przyswaja w wyniku zjedzenia/wypicia jakiegoś produktu. Ta energia jest niezbędna, aby człowiek mógł żyć, funkcjonować, oddychać, trawić.

Co teraz? Jak ugryźć tę kalorię, żeby nie zwariować? Wiemy, że jeść trzeba, bo dzięki temu ruszamy się, odżywiamy nasz organizm. Teraz pytanie czy sukces naprawdę zależy od ich liczenia, czy nauczenia się co powinno znaleźć się na talerzu?

JAK WYLICZYĆ KALORIE?

Poznaj na przykład Bożenkę. Bożenka chce zrzucić brzuszek, który mocno wystaje zza pasa spodni i faktycznie przeszkadza ubrać wygodnie buty. Właśnie wpadła na pomysł wyszukania w sieci tekstu, o co chodzi z tym liczeniem kalorii. Nigdy tego nie robiła, nie używała aplikacji, nie warzyła na talerzu swoich ziemniaków, kotletów, chochel sosów, porcji słodkich deserów. Jak chciała zjeść 2 pyszne białe bułki z żółtym serem na śniadanie, to je spokojnie jadła. A jak nie miała czasu na śniadanie i po drodze udało się jej kupić drożdżóweczkę, którą zjadła przy biurku w asyście kawki rozpuszczalnej to też było ok. Potem zjadała dwudaniowy obiad, bo mąż twierdzi, że zupa to nie obiad, więc popularne ziemniaki lub syta miska makaronu oczywiście z mięsem też się zmieściła.

Co teraz powinna zrobić Bożenka? Do dietetyka za daleko i za drogo (a to czy warto możecie przeczytać tutaj). Porad na Internecie nie brakuje, a mąż może i by chciał mieć w domu szczuplejszą Bożenkę, ale ze wsparciem mu nie po drodze.

Bożenka więc edukuje się mocno jak ma zacząć liczyć kalorie i znajduje informacje, że ma wyliczyć sobie PPM i CPM. Taaaaa, można prościej? Już tłumaczymy:

Jak obliczyć zapotrzebowanie kaloryczne

PODSTAWOWA I CAŁKOWITA PRZEMIANA MATERII

Każdy z nas potrzebuje energii aby żyć. Co więcej, nawet jeśli cały dzień przeleżymy w łóżku nie mając żadnej większej aktywności to nasz organizm także potrzebuje kalorii. I to wcale nie tak mało jakby się wydawało. PPM to Podstawowa Przemiana Materii, czyli „taka ilość energii, jaką należy dostarczyć organizmowi, aby zapewnić prawidłowe działanie narządów wewnętrznych w warunkach zupełnego spokoju zarówno fizycznego jak i psychicznego, na czczo, oraz w optymalnym klimacie”. Aby obliczyć PPM można skorzystać ze specjalnego kalkulatora lub podstawić swoje dane do poniższego wzoru Harrisa-Benedicta:

PPM (kobiety) = 655,1 + (9,563 x masa ciała [kg]) + (1,85 x wzrost [cm]) – (4,676 x [wiek])

PPM (mężczyźni) = 66,5 + (13,75 x masa ciała [kg]) + (5,003 x wzrost [cm]) – (6,775 x [wiek])

Czyli nasza Bożenka ważąca 88kg, przy wzroście 165cm w wieku 42 lata będzie miała PPM na poziomie 1600kcal.

W praktyce co to oznacza? Że Bożenka za żadne skarby świata nie powinna jeść mniej niż 1600kcal. Więc wszelkie niskokaloryczne diety 1000-1200kcal odpadają. Jedzenie poniżej PPM nie tylko spowoduje, że efekty utraty wagi będą nietrwałe a kilogramy wrócą szybciej niż bumerang, ale może doprowadzić do poważnych problemów zdrowotnych. Diety niskokaloryczne poniżej PPM można stosować tylko w bardzo krótkim okresie czasu, jako etap oczyszczania organizmu a nie jako sposób na schudnięcie.

No dobra czym więc jest CPM? Jest to CAŁKOWITA PRZEMIANA ENERGII czyli nasze realne zapotrzebowanie na kalorie. CPM obliczamy prosto mnożąc PPM przez jeden z poniższych wskaźników zgodnie z naszą aktywnością fizyczną:

-1,0-1,2 – brak aktywności fizycznej, jedynie praca umysłowa

 1,3 – 1,4 – niska aktywność fizyczna

 1,5- 1,6 –  średnia aktywność fizyczna

1,7-1,8 –  wysoka aktywność fizyczna

1,9- 2,2 – bardzo wysoka aktywność fizyczna

Powiedzmy, że Bożenka większość czasu pracuje za biurkiem i niewiele ćwiczy więc jej PPM wymnożymy przez współczynnik 1.4. Otrzymuje więc, że jej realne zapotrzebowanie dobowe wynosi ok. 2250 kcal.

Kawa to też kalorie

I CO DALEJ Z TYMI KALORIAMI?

Teraz Bożenka zgodnie ze wskazówkami dietetyków powinna zacząć liczyć kalorie w każdym zjedzonym lub wypitym posiłku (tak tak kawę z mlekiem i cukrem też trzeba wziąć pod uwagę przy liczeniu) i grzecznie patrzeć aby było więcej niż PPM ale mniej niż CPM. Oczywiście nie mniej niż 10-15% CPM. Wszyscy piszą, że są do tego aplikacje, a w grupach na FB jest pełno informacji co ile ma kalorii i każdy mówi, że to takie proste. Liczba to liczba, czyli jeśli zje się na obiad całą pizze, która dostarczy nam 2000kcal to w sumie zapotrzebowanie dobowe mamy. Hmm czy faktycznie liczy się tylko ilość? A co z jakością? Tutaj temat się komplikuje nawet bardziej, bo ważne jest nie tylko ile kcal ma dany posiłek, ale też co jest źródłem tych kalorii. Nie wystarczy tylko poprawnie je policzyć, ale też zadbać o jakość pożywienia.

Dlatego w tym miejscu nasza Bożenka się poddaje, a w ramach buntu zjada pączka. Ehh to nie dla niej takie liczenie.

Pączek

CZY MOŻNA INACZEJ?

Wyobraźcie sobie, że tak. Nie wiem jak Wy, ale my nie liczymy kalorii. Nigdy nie liczyłyśmy. Dla nas ważne jest źródło kalorii, a korzystając z produktów wskazanych i unikając tych zabronionych automatycznie ilość kalorii jest dostarczana prawidłowo. Dzieje się tak, ponieważ koncentrujemy się na produktach o niskim indeksie glikemicznym i eliminujemy z jadłospisu produkty, które w tym przeszkadzają. To siłą rzeczy powoduje deficyt kaloryczny. Wiemy, że brzmi to banalnie i jednocześnie dla wielu osób bez sensu. No, bo przecież jak to? To nie może być tak proste!

Może i jest, ale musisz chcieć coś dla siebie zrobić, zmienić nawyki, a smaki same się w Tobie obudzą.

Dlatego mamy rozwiązanie dla Bożenki. Może ona dołączyć do naszego programu. Jest prosty, bezpieczny dla każdego i zapewnia pełne wsparcie w zakresie odpowiednich produktów i przepisów. A co więcej nie jest na chwilę, ale wprowadza zmiany na stałe. Bo jak poczujesz różnicę to już nie będziesz chcieć wrócić do poprzednich nawyków.

Wiemy, że Bożenka może być przerażona na początku. Przecież jadła tak całe życie i nie wyobraża sobie zmian. Obawia się, że na obiad będzie musiała jeść liść sałaty i popić go wodą. Nic bardziej błędnego. Ale faktem jest, że stare przyzwyczajenia muszą iść w kąt. Niestety to nie te czasy, które pamiętamy z dzieciństwa, gdzie na półkach nie było tyle dosładzanych produktów, uprawy pszenicy nie były modyfikowane genetycznie, a mleko było mlekiem, a nie jego siódmą siostrą po kisielu. Dziś jest inaczej i musimy wiedzieć jak sobie z tym poradzić.

Bożence najlepiej zrobi metoda małych kroków.

  • Pierwszy krok, to decyzja, że jednak chce wreszcie coś dla siebie zrobić
  • Drugi krok to zrozumienie, jakie produkty powinna odstawić, żeby oponka nie rosła dalej, a raczej zaczęła się kurczyć
  • Trzeci krok zaczynamy. Zgodnie ze schematem Oczyszczanie – Dożywienie – Profilaktyka

Za to w nagrodę możemy obiecać, że:

  • nie liczymy kalorii
  • nie ważymy potraw
  • nie zapisujemy w aplikacji co jemy

Dlaczego?

Chcemy, żeby Twoja zmiana miała solidne podstawy, jeśli od razu wypracujemy dobre nawyki, staną się solidnymi filarami Twojej codziennej diety.

PODSUMOWANIE

Mierzenie kalorii to zmienny proces, bo żaden produkt nie da się tak do końca zweryfikować. Do tego ewentualne zapotrzebowanie kaloryczne będzie się zmieniać w ramach zmiany wagi. Co więcej wieloletnie badania i doświadczenia światowych ośrodków zajmujących się analizą modeli żywienia wykazały, że liczenie kalorii wcale nie jest idealnym sposobem na odchudzanie, ani na zdrowy styl odżywiania.

Obsesja na temat kalorii doprowadziła m.in. do powstania wielu niekorzystnych dla zdrowia produktów tłuszczo podobnych, słodzików, a także nienaturalnie odtłuszczonych serów czy jogurtów. Co z tego że jemy mniej kalorii, jeśli dostarczamy do organizmu mało wartościowe podróbki i serwujemy mu koktajl ze sztucznych dodatków do żywności.

Pamiętaj ponadto, aby taki system zaczął naprawdę działać, najpierw musisz posprzątać swój organizm. Inaczej Twoje wysiłki przyniosą odwrotny efekt. Będziesz się głodzić, będziesz czuć zmęczenie, pojawi się podjadanie, bo np. za mało zjesz, pojawi się rezygnacja, spadek formy i pogorszenie samopoczucia. A to chyba nie jest efekt, który chcesz osiągnąć.

Dlatego my stosujemy nasz system, który działa, nie jest stresujący i daje długotrwałe efekty. A Ty liczysz kalorie?

Pozytywnie zakręcone pasjonatki zdrowego odżywiania dla każdego, założycielki bloga Zdrowiej na Bogato. Dzięki podejściu opisywanym na blogu wiele osób przeszło już metamorfozy i dziś cieszą się pięknym wyglądem ale co ważniejsze zdrowiem. Przedsiębiorcze kobiety, pracujące na pełny etat zarówno w pracy jak i w domu jako mamy i żony. Jednym słowem kobiety wielu ról i zadań. Uwielbiają dobre jedzenie najlepiej w doborowym towarzystwie.

komentarze 2